(Po) weekendowe radości i smutki – Adrenalina wrze w akademikach, Warmia trzyma fason, Ligi zawodowe to tylko pozornie brzmi dumnie

Fot. Kacper Kirklewski/photography (ilustracja)

Dzięki siatkarzom Indykpolu AZS przeżywamy emocjonujące sportowo dni. Zwycięstwo nad Asseco Resovią w ćwierćfinale play off PLUS LIGI stało się dużym wydarzeniem, które przypomniało wszystkim w Polsce, że my też możemy się liczyć w grach zespołowych, a nawet walczyć o medale. Najpierw marzyliśmy o szóstce, która stała się faktem, teraz myślimy o podium, które jest realne i nie są to prognozy na wyrost

To prawda, że Zaksa Kędzierzyn jest faworytem w konfrontacji z Indykpolem AZS, ale mecze play off pokazały, że jest to zupełnie inna gra niż w fazie zasadniczej. Tu czuje się ten ciężar odpowiedzialności i każdy zdobyty punkt ma podwójne znaczenie. Wspominaliśmy już, że poziom sportowy w czołówce się wyrównał, że o wyniku decyduje w dużej mierze dyspozycja dnia, a nawet dobra czy zła passa we fragmencie spotkania . Przecież AZS miał już prawie wygrany mecz w Uranii i w mgnieniu oka sytuacja się odwróciła. Jechał do Rzeszowa ,w opinii większości raczej na stracenie, a jednak potrafił pokonać rywali na ich terenie. Zresztą spotkania drugiego ćwierćfinału: Trel Gdańsk – Jastrzębski Węgiel przyniosły podobne dramaty.

Za Zaksą przemawia klasa sportowa (finalista Ligi Mistrzów) i komfort w przygotowaniach do decydującej fazy rozgrywek. Kędzierzyn ma też pewna przewagę psychologiczna, bowiem tu w Uranii jeszcze niedawno rozbił akademików w pył. A jaka jest przeciwwaga? Olsztynianie przede wszystkim są w grze. Zmęczenie to jedno, ale adrenalina wyzwolona po rzeszowskim sukcesie to ogromna siła. Olsztynianie wreszcie przestali być drużyna środka o przychylnych recenzjach. Udowodnili, że stać ich na równą walkę z elitą, a może nawet już w tej elicie są. I choć nie brakuje w AZS indywidualności – siatkarzy najwyższej klasy, to jednak nadal dużym atutem jest zespołowość Akademików w trakcie sezonu omijały groźne urazy, do walki o najwyższe cele choć zmęczeni, przystępują w pełnym składzie, co pozwala na pełną realizacje planu taktycznego. Umiejętności to jedno, ale w takich spotkaniach o wszystko najważniejsza będzie wola walki, determinacja i mamy nadzieję, że jej nie zabraknie. Tu trzeba wierzyć do końca. W fazie play off dochodzi do sytuacji ekstremalnych, gdzie zwycięstwo wydawałoby się w zasięgu ręki, ucieka, bo ktoś za wcześnie pomyślał, że jest już po sprawie.

Nawet gdyby się nie powiodło z Zaksą pozostaje walka o brąz, co dla nas jest też dużym wyzwaniem. A wówczas spotkalibyśmy się najprawdopodobniej z Treflem, który na dziś jest słabszą ekipą od olsztynian. Reasumując medal w tym sezonie jest realny i mamy niepowtarzalna szansę by powiększyć piękną kolekcję klubu z Kortowa.

Brawa należą się szczypiornistom Warmii Energa, którzy mimo kosmicznych kłopotów kadrowych walczą o jak najwyższe miejsce w I lidze. Mając na ławce rezerwowych zaledwie 2-3 zawodników potrafią pokonać wysoko notowanych rywali i choć zdarzają się pechowe końcówki, takie jak z Pomezanią w Malborku, ciągle trzymają fason i mają nawet szansę na mistrzostwo. Upoważnia ono do gry w profesjonalnej superlidze, ale patrząc, co się w niej dzieje, nie warto się tam pchać. Zresztą klubu z Olsztyna na to nie stać, bo gwarancje finansowe, które trzeba przedstawić przed sezonem, absolutnie przekraczają możliwości. Nigdy nie akceptowaliśmy takiej organizacji rozgrywek w grach zespołowych, gdzie barierą uczestnictwa w lidze są pieniądze. Zatrzymało to rozwój wielu ambitnych, dobrze pracujących ośrodków. Od razu trzeba zadać pytanie. Czy powołanie zawodowych lig spełniło oczekiwania? O ile siatkówka, ale tylko męska, da się jeszcze obronić, to w piłce ręcznej jest to strzał kulą w płot. W stawce 16 drużyn są ogromne dysproporcje, większość spotkań jest po prostu nudna, a najemnicy raczej serca na boisku nie zostawiają. W dwóch ostatnich sezonach w superlidze grała elbląska ekipa Meble Wójcik, której start przeszedł bez echa, a gigantyczne koszty skłaniają sponsorów do wycofania się z tego interesu. Elblążanie honorowo dokończyli sezon, ale zespół, takie chodzą słuchy, najprawdopodobniej przestanie istnieć. Dorosły szczypiorniak w męskim wydaniu, gdzie piłka ręczna ma piękne tradycje, może stać historią, a paradoksem jest fakt, że juniorzy Truso zdobyli brązowy medal Mistrzostw Polski.

Powoływanie zawodowych lig w Polsce generuje od ich uczestników wielkie pieniądze. O ile znajdą się prywatni sponsorzy nic nam do tego. Jeśli ktoś ma taki kaprys, niech wydaje kasę, jego sprawa, choć niewątpliwie prezentowany przez zawodników poziom sportowy, wyłączając może męska siatkówkę, nie zasługuje na taką szczodrość. Natomiast absolutnie nie powinny w tym uczestniczyć samorządy, dysponujące publicznymi pieniędzmi. Burzy to równowagę w rozwoju sportu w danych środowiskach. Nie wszyscy mieszkańcy zgadzają się by utrzymywać armię przeciętnych sportowych wyrobników na warunkach, o których mógłby niejeden z nas pomarzyć. Na boisku wygrywa się dzięki talentowi, pracowitości i determinacji, a tego się za pieniądze nie kupi. Szkoda, że wielu nie zdaje sobie z tego sprawy.

BLOG COMMENTS POWERED BY DISQUS

The Best United Kingdom Bookmaker Ladbrokes Promo Code website review

Podejmij współpracę z portalem wama-sport, wspieraj nasze idee i buduj sportową przyszłość Warmii i Mazur!

Wspierają nas

Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego

Warmińsko-Mazurskie Zrzeszenie Ludowych Zespołów Sportowych

Ośrodek Sportu i Rekreacji Olsztyn