Po co nam ta globalizacja? Sportowcy czy ludzie do wynajęcia? Email
Wpisany przez Marek Dabkus   
środa, 08 grudnia 2010 23:34

Czy globalizacja jest we współczesnym świecie zjawiskiem nieuchronnym? W gospodarce ma wielu oponentów, którzy nie mogą znieść coraz większej dysproporcji w podziale na bogatych i biednych, a w sporcie? Niestety. Ta dziedzina życia stała się również rynkiem ekspansji ekonomicznej, która niszczy najbardziej pozytywną cechę rywalizacji – jej autentyczność i wynikające z niej wartości.

Często zadaję sobie pytania. Co jest w sporcie ważniejsze? Czy wrażenia związane z wyśrubowanym poziomem, czy emocje dotyczące swojej lokalnej drużyny. Mnie osobiście bardziej wzruszają te ostatnie, nawet kosztem jakości widowiska. Jeśli już chcę obejrzeć wirtuozerię mistrzów, włączam telewizor i tam oglądam popisy najlepszych. Zresztą bez większego zaangażowania, bo tam ze sportu też wyciska się więcej niż nakazuje przyzwoitość.

Perfekcyjnie, wręcz naukowo zorganizowany marketing, który manipuluje naszymi postawami, jest frustrujący dla ludzi, pojmujących sport w dawnym stylu. Rozbudowane do gigantycznych rozmiarów rozgrywki międzynarodowe tracą swoją prawdziwą wartość, którą stanowiły: prostota i jednoznaczność. Kiedyś w Pucharze Europy Mistrzów Legia spotykała się z Feyenoordem i któraś z tych drużyn odpadała. Teraz do Ligi Mistrzów (spadkobierca tamtych rozgrywek) po eliminacjach przyjmuje się ponad 30 zespołów. Rozgrywa się dziesiątki spotkań, a tylko mała część z nich to mecze o wszystko, co powinno cechować każdą potyczkę w pucharach, gdzie zgodnie z pierwotnym zamysłem przegrywający żegna się z turniejem.

Ta tendencja przeniosła się na inne dyscypliny: siatkówkę, koszykówkę, piłkę ręczną, a nawet tenis stołowy. Częstotliwość gier rozmydla emocje, a jednocześnie wymaga armii zawodników o określonym poziomie. Powstają teamy międzynarodowe o ogromnej rotacji w składach, w pewnym momencie trudno połapać się kto gdzie gra.. Sportowiec, którego kochaliśmy, bo grał u nas, staje się za chwilę przeciwnikiem.
Punktem odniesienia staje się bezosobowy klub, a właściwie sportowa spółka, która kieruje się przede wszystkim zyskiem, zabijając po drodze poprzednie, w moim przekonaniu najcenniejsze wartości jakie zawsze wnosił sport. Wprzęgnięte w tę całą machinę media i instytucje bukmacherskie są skutecznym manipulantem naszych reakcji, skłaniającym do akceptacji takiego stanu rzeczy.

Ta sztuczność, narzucanie emocji przenosi się na pojedyncze widowiska, których oprawa nie wynika ze spontanicznych zachowań kibiców, lecz z perfidnej ingerencji wodzireja. On czasami jest ważniejszą postacią niż prawdziwi aktorzy spotkania, którzy grają raz lepiej, raz gorzej. Zdalnie sterowani widzowie – kto by o tym pomyślał dwadzieścia lat temu?

Te zjawiska, choć oczywiście w mniejszej skali, przenoszą się na niższy poziom sportu, powstają ligowe nadbudówki, które narzucają takie wymogi licencyjne, że sprostać im mogą tylko piękni i bogaci. Są już nawet zakusy, by w rozgrywkach nie obowiązywało święte do niedawna prawo awansów i spadków, tylko brali w nich udział ci, którzy wpłacą odpowiednią kaucję. Słowem Ameryka. Celują w tym oczywiście koszykarze, którzy swoimi decyzjami sprzed kilku lat doprowadzili do ruiny polską reprezentacją, a klubów też nie wydźwignęli na europejskie szczyty.

Tym, którzy kochają sport w czystej, naturalnej postaci pozostaną niebawem tylko miejskie ligi amatorów i zawody szkolne. Dobre i to.


 
Komentarze  
  •  
  •  
  • Odpowiedz z cytatem
  • Cytować

#1 sport » 2011-01-12 10:23

Panie Marku, daremny trud zastanawiania się nad celowością tego co się dzieje wokół sportu, głównie tego skomercjalizowa nego. A ten czysto amatorski też niebawem pewnie zniknie. Zostaną tylko inicjatywy oddolne małych grup ludzi, którzy będą mieli przyjemność spędzać z sobą aktywnie czas i pociagną za sobą we właściwym kierunku swoje i najbliższych przyjaciół dzieci. Tendencje i trendy w sporcie jak widzimy związane są głównie z kasą. Zastanawia mnie przy tym coś innego. Owczy pęd młodzieży, mediów itp. do sportów walki. Skąd sie ta fascynacja wzięła? Czy my się przygotowujemy do jakieś kolejnej wojny, że szkolimy całe armie potencjalnych siepaczy? Robić z tego wydarzenia roku, ludzi roku itp. to jakieś nieporozumienie . Do tego udział i zaangażowanie elit politycznych i vipów Olsztyna to chyba jakiś zły sen. Przecież tam dopiero korupcja, ustawiane walki i..., ehhh szkoda gadać.
0 +−

sport

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież