| Nie każdy zostanie Messim - Marzenia to piękna rzecz, ale... |
|
| Wpisany przez Marek Dabkus |
| sobota, 24 grudnia 2011 09:39 |
|
Często niestety słyszymy hasła. Musisz postawić na sport, on cię wyniesie na szczyty, zapewni dostatek. Towarzyszą temu kampanie, bardzo przekonywujące i niestety rodzice to „łykają”, ich pociechy tym bardziej, ciesząc się, że ich przyszłość leży ma boisku, a nie w ławie szkolnej. Zapominamy przy tym o jednym. Prawdziwą karierę profesjonalnego sportowca ma szanse zrobić jeden na dziesięć tysięcy, przy czym oprócz niewątpliwego talentu muszą sprzęgnąć się na raz dziesiątki innych okoliczności, a dodatkowym elementem jest zwyczajny fart. Dobrze, jeśli rodzice biorą to pod uwagę i po zajęciach w akademii czy klubie dbają o edukację dzieci. Traktują sport jako wspaniałą przygodę, która nie tylko rozwija fizycznie i odciąga od wszelkich zagrożeń, ale uczy też właściwej organizacji czasu, odporności stresy, współżycia w grupie. Wtedy udział w treningach i zawodach jest idealnym uzupełnieniem dnia codziennego i gwarantem, że w przyszłości młoda osoba poradzi sobie z coraz trudniejszych życiem. Gorzej gdy sport staje się centrum, a inne sprawy są nieistotne, nawet się je eliminuje by nie zakłócać rytmu sportowej edukacji. Ślepa wiara w szczęśliwą gwiazdę nie tylko przynosi rozczarowanie, może zburzyć całą osobowość, która nagle staje się krucha i nie przygotowana do innych ról w życiu. Nie odciągam nikogo od marzeń, każdy ma do nich prawo, ale oferty, jakie daje nam świat przyjmujmy z dozą sceptycyzmu, realnie oceniając sytuację. Wyobraźnia młodego sportowca jest ściśle ukierunkowana. On chce zostać herosem stadionów. I choć każdemu życzę – szanse są niewielkie. Dlatego apel do rodziców – miejmy nad tym kontrolę… |



