BURCZYŃSKI Piotr Email
Alfabet Poryckiego

 Poznaliśmy się w szkole średniej. Był dla mnie wzorem sportowca. Zaprzyjaźniliśmy się kilka lat później. Byłem stałym gościem regat bojerowych. Podczas nich spędziliśmy dziesiątki wieczorów, rozmawiając o życiu, rodzinie, tajnikach żeglarstwa lodowego – dyscyplinie wyjątkowo zależnej od kaprysów pogody. Gdy jest lód, brakuje wiatru, jak jest wiatr rywalizację utrudnia, albo wręcz uniemożliwia warstwa śniegu pokrywająca taflę. Bojerowców to nie załamuje. Na każdy „gwizdek” pakują dziesiątki kilogramów sprzętu i jadą setki, a nawet tysiące kilometrów w poszukiwaniu czystej tafli. Zdarza się, że przed startem czekają na lodzie godzinami, daleko od bazy i brzegu, ze wzrokiem skierowanym w niebo by wypatrzyć chmureczkę spod, której powieje. Piotr mimo 60 lat jest doskonałym żeglarzem, ale i specjalistą od spraw technicznych. Każdego roku zaskakiwał rywali nowinkami. O zbudowanych przez Piotra kadłubach i uszytych żaglach marzyli najwybitniejsi, z zawodnikami Stanów Zjednoczonych włącznie